Pastele - wystawa

Ostatnio niewiele rzeczy mnie zachwyca. Może dlatego, że swoje zainteresowania orientuję w stronę sztuki myślącej, bez względu na to czy jest nią literatura z Vilquistem na pierwszym planie, czy muzyka stworzona przez Preissnera. Żadne poetyckie rymowanki mnie nie kręcą, podobnie jak klimaty wulgarnej muzyki.

To co zobaczyłem 11 stycznia w Małej Galerii Miejskiego Ośrodka Kultury w Jarosławiu, prowadzonego przez Wiesławę Wideryńską, postawiło mnie na równe nogi. Po raz kolejny /po dłuższej wszakże przerwie/ objawiła nam się Teresa Ulma – artystka niezwykła, tak jak niezwykły był jej maestro, nieodżałowany śp. Edward Kieferling.

Wczesniej, bodaj dwukrotnie podziwiałem kreacje twórcze Teresy Ulmy. Teraz moja świadomość została porażona nowym doświadczeniem. Takich wystaw nie sposób zapomnieć. I nie o lampkę szampana tu chodzi. Mam na uwadze ten rodzaj instrumentalizacji w rysunku, który zachwyca, zdumiewa i wręcz zniewala. Czy można zatem nie zgodzić się z historykiem sztuki Tomaszem Kisielem, który charakteryzując malarstwo, pastele i kredki pani Teresy opisuje ich kobiecość, poetyckość i to niezwykłe„ rozbudzenie świata doznań, odczuć i przeżyć u odbiorcy”. Więcej nie napiszę. To trzeba zobaczyć.

H.Grymuza
"Gazeta Jarosławska i okoliczna"
16.01.2002